Nie da się ukryć za oknem jesień. Z każdym mniej będzie coraz mniej słońca, a w zamian chmury i leniwy deszcz... no i wieczory długie i chłodne. Teraz można bezkarnie wziąć ulubioną książkę umościć się wygodnie w fotelu lub na kanapie, zaparzyć malinową herbatę, okryć kocem i zatopić się w lekturze. Książki lubią jesień.
Książkom właśnie i wszystkiemu co z nimi związane poświęciliśmy kilka spotkań naszej redakcji, efektem naszych rozmów i dziennikarskiej pracy jest seria artykułów, którą zaczynamy prezentować dzisiaj.
Zaczynamy od tekstu Julki, która pisze o tym jak trudno siedemnastolatce samodzielnie zapisać się do warszawskiej biblioteki i o tym jak pomógł jej w tym dziadek, wątkowi bibliotecznemu poświecimy zresztą trochę więcej uwagi, czy są to miejsca przyjazne seniorom, pewnie wszystko zależy od biblioteki - ciekawe jakie są państwa doświadczenia - czekamy na listy w tej sprawie.
Ponadto przyjrzeliśmy się warszawskim księgarnio- kawiarniom, będzie trochę o historii warszawskiej Pragi, spotkaliśmy też się z pomysłodawczynią Wędrującego Klubu Czytających Dzieciom - Marią Biłas - Najmrodzką, mamy też własną propozycję książkową na jesienne wieczory, ale o tym w kolejnych odsłonach naszego bloga.
Zapraszam do czytania i komentowania.
Karolina Pluta
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 28 września 2010
Bez dowodu w Warszawie
Chociaż osoby poniżej 18 roku życia potrafią być samodzielne i odpowiedzialne, czeka na nie cała gama irytujących przeszkód, nawet gdy do przekroczenia magicznej granicy wiarygodności brakuje im tylko kilku nieistotnych miesięcy.
Dziś dużo mówi się o nieprzystosowaniu miasta do potrzeb osób starszych, ale także młodsze pokolenie styka się z tym problemem. Obecnie do Warszawy przyjeżdża do szkoły wiele osób poniżej 18 roku życia. Często wynajmują pokoje, mieszkania lub, tak jak ja, zatrzymują się u rodziny. Faktem jest, że pierwszy problem to znalezienie miejsca zamieszkania. Coraz więcej ogłoszeń o wynajem zastrzega sobie, że mieszkanie przeznaczone jest dla osób po 35 roku życia lub małżeństwa z dzieckiem. Niemniej jednak najbardziej, wytrwałym nastolatkom udaje się usamodzielnić i znaleźć potrzebne cztery kąty.
Od 16 roku życia, na początku liceum, zgodnie z prawem można już szukać zatrudnienia. W praktyce coraz wcześniej stajemy się niezależni od rodziców. Mimo to czekają na nas absurdy biurokracji.
rys. Marta Zabłocka
Przykład: aby zapisać się do biblioteki publicznej należy mieć ukończone 18 lat lub przyjść z osobą pełnoletnią. Wyobrażamy sobie, że rodzice nie będą mieli nic przeciwko temu aby przyjechać do Warszawy w godzinach pracy biblioteki, by zaprowadzić tam swoje 17-lenie dziecko i podpisać wniosek o kartę. Ta wizyta rodzica daje bibliotece dużo większą gwarancję, że delikwent nie będzie gubił książek, niż gdyby zakładał kartę samodzielnie. Biblioteki jednak są skłonne iść młodzieży na rękę. Na przykład ja potrzebowałam jedynie pisemnego upoważnienia mojego dziadka do korzystania z jego karty. A nawet, z uwagi na zdrowie, dziadek mógł pożyczyć mi swój dowód osobisty by nie musieć odwiedzać biblioteki razem ze mną. Fizycznie i tak założyłam kartę, ale w systemie mam 83 lata, a nie 17, co uspokaja instytucję.
Wypożyczalnia filmów nie jest tak wyrozumiała jak biblioteka. Jedyną możliwością, abym mogła pożyczyć film jest zapłacenie kaucji sięgającej 40zł lub przyprowadzenie rodziców, którzy podpiszą mój wniosek o kartę. Oczywiście, mogłaby to być także moja 18- letnia siostra, gdybym taką miała, bo posiadanie dowodu czyni ją bardziej wiarygodną od siedemnastolatki.
Mogłabym mieszkać sama, uczyć się i pracować. Bez trudu mogłabym znaleźć sklep, w którym kupię piwo i nikt nie zapyta mnie o dowód. Może się jednak okazać, że to pytanie padnie kiedy chcę przeczytać książkę lub obejrzeć film, a wtedy... nie mam szans.
Julia Ślęzak
Etykiety:
Książki,
Obserwacje
Subskrybuj:
Posty (Atom)
